Kompleks niższości

Dziś na łamach łódzkiego wydania Gazety Wyborczej dowiedzieliśmy się o nowej prawdzie objawionej: Łódź nie ma centrum. Takie definitywne stwierdzenie padło z ust (spod pióra/z klawiatury) redaktor działu Kultura, Marzeny Bomanowskiej, która już niegdyś zasłynęła tekstem o zaszczanej ruderze.

Wydawałoby się, że zajmowanie się kulturą w danym miejscu zobowiązuje i wymaga choć odrobiny wiedzy o jego historii i przestrzeni. Niestety, prezentowany poziom ignorancji jest porównywalny z przeciętną wiedzą łodzianina na temat swojego miasta, gdzie poza Piotrkowską i Manufakturą zieje pustka. Stąd olbrzymi kompleks niższości, do którego p. redaktor bez żenady się w artykule przyznaje i wynikająca z owego kompleksu potrzeba odpowiedników „Big Bena, wieży Eiffla czy Statui Wolności” czy innych megalomańskich wodotrysków, które mają być lekiem na całe zło.

Pogardliwe traktowanie istniejącego centrum Łodzi i mamienie świetlanymi wizjami szklanych domów przekreśla dotychczasowe działania Gazety na rzecz popularyzacji wiedzy o mieście i uczenia szacunku do niego i tworzenia łódzkiej tożsamości. Kompletne pomijanie całego łódzkiego Śródmieścia, które wciąż z racji na taką a nie inną strukturę społeczną oraz bezmyślne władze nie jest należycie wykorzystane (Pl. Wolności, który coraz bardziej przypomina parking, pusty Rynek Staromiejski) to albo wynik kompromitującej niewiedzy, albo celowy zabieg związany z partykularnym interesem – a że daleki jestem od powtarzania spekulacji na temat rzekomych osobistych zysków p. redaktor wiązanych z budową Specjalnej Strefy Sztuki, stawiam na dziury w wykształceniu.

Zatem, by uzupełnić braki Pani Od Kultury w GW, polecam najpierw skorzystanie chociażby z tekstu dostępnego na stronach serwisu przygotowanego przez Narodowe Centrum KULTURY traktujący o rozwoju miasta (w tym i CENTRUM) Łodzi. Żeby było łatwiej i mniej męczyło oczy, można tego samego również odsłuchać.

Chętnie też zasponsoruję całodniową wycieczkę z przewodnikiem, który pokaże p. redaktor, gdzie w Łodzi znajduje się centrum.

Natomiast absolutnie zgadzam się z ostatnim paragrafem artykułu – „Cały projekt Nowego Centrum Łodzi należy wyprostować”.

Comments

  • Nie wydaje mi się, by fakt, że kto się w Łodzi urodził i ją bardzo lubi, musiał koniecznie skutkować ślepotą, długotrwałym paraliżem zmysłu powonienia i ogólnym ignorowaniem tego, co JEST oraz W JAKIM STANIE. Chyba że to miłość nakładająca bardzo różowe okulary, cóż, o emocjach raczej sie nie dyskutuje. Nawet dworzec, jeden wielki wstyd Łodzi, może się nie wydawać ohydą. No i gratuluję zadowolenia z własnego wykształcenia, to mnie ujęło. A także zdolności czytania ze zrozumieniem. Pozdrawiam. MB

    Marzena Bomanowska11-01-2011
  • Witam i dziękuję za bezpośrednią odpowiedź.

    Przede wszystkim nikt tu nie neguje stanu, w jakim obecne centrum jest – jest brudne, zaniedbane i śmierdzące.
    Ale receptą na to jest: posprzątać, zadbać, wymalować, wyremontować, a nie negować istnienie historycznego centrum i wymyślać sobie nowe tylko dlatego, że stare jest brudne. Owszem, zszycie tkanki miasta w miejscu powstałym po sprowadzeniu kolei pod ziemię jest istotne, ale nie może być stawiane jako wyidealizowany kontrast dla „zaszczanych ruder”.

    Na zarzut zaślepienia i patrzenia przez różowe okulary odpowiem tylko linkami do inicjatyw, których byłem współinicjatorem:
    http://gpo.blox.pl/2007/12/Psu-na-bude.html
    http://gpo.blox.pl/2008/01/Czarne-Kropy.html
    http://gpo.blox.pl/2008/12/Prezent-jest-pod-choinka.html
    i tak dalej, nie wspominając o poważniejszych inicjatywach, w których mam okazję uczestniczyć.

    Pozdrawiam i zapraszam do dalszej dyskusji.

    admin11-01-2011

Dodaj komentarz